WrocławWrocławianiePublikuj we Wrocławskim serwisieWrocław - informatorKultura w mieście WrocławWiara w mieście WrocławForum wrocławskieWrocławska Galeria MediówOgłoszeniaKontaktWrocław
04 wrzesień 2010
Rejestracja | Zaloguj
Radio Rodzina Online
Wrocław
Wrocław
Share

Misje w świecie WWW

Wrocławski wikariusz ewangelizuje za pośrednictwem internetu. Jest jednym z najbardziej znanych duchownych w wirtualnym świecie. Przeglądarka Google wskazuje, że o jego imię i nazwisko pytano już ponad 550 tysięcy razy. Dla księdza Piotra Wiśniowskiego sieć to świat, w którym trzeba prowadzić misje.


Wszystko zaczęło się – jak to często bywa – przypadkowo. Założył konto w popularnym komunikatorze „Gadu-Gadu” jako ksiądz. – Wszyscy wiedzieli, że mogą się w każdej chwili do mnie zwrócić z prośbą o pomoc – wspomina. – W najbardziej intensywnym okresie miałem ponad 1200 znajomych i prowadziłem kilka rozmów jednocześnie. Bywało, że dziennie kontaktowało się ze mną ponad 100 osób – dodaje. W tej grupie znalazła się także 17-letnia dziewczyna (jak się później okazało – z Zabrza), która – zwierzając się ze swoich problemów – wyznała, że nie widzi sensu życia. – W trakcie rozmowy przekonałem się, że sprawa wymaga interwencji – opowiada ks. Piotr. Powiadomił policję. Szybko ustalono jej adres i wysłano patrol. Gdy policjanci weszli do mieszkania, poczuli zapach gazu. To była ostatnia chwila. Uratowali ją.

 

Misja 1: wejść do ich świata

To wydarzenie uświadomiło ks. Piotrowi, jak wielu młodych ludzi żyje w świecie WWW. Tam spędza większość swojego czasu. Dla znacznej części z nich świat wirtualny był i pozostaje pierwszym światem. Poza nim nic nie widzą. Jedyną prawdą, jaka do nich dociera, jest to, co zobaczą na stronach internetowych. Głosy z zewnątrz są nieatrakcyjne i mało istotne.

 

– Skoro wyjeżdżamy na misje, by głosić Chrystusa ludziom w środowiskach, w których żyją, postanowiłem wejść do sieci, by tam ewangelizować – opowiada. Wprawdzie zrezygnował już z „Gadu-Gadu”, ma jednak swoje konta na Facebooku, Naszej Klasie, Mojej Generacji oraz kanał na YouTube. Angażuje się także w posługę na stronie Ask A Catholic Priest. Rozmawia przez Skype’a, odpowiada na maile. – Uświadomiłem sobie, że ludzie często nie chcą cię oglądać, czasem się ciebie wstydzą, ale zawsze chcą rozmawiać – tłumaczy misjonarz.

 

Wielokrotnie był proszony o spowiedź w sieci. – Odmawiałem – mówi stanowczo i dodaje: – To był dobry moment, by powiedzieć rozmówcy: „Zobacz, potrzebujesz realnego świata. Musisz wyjść z sieci” – opowiada. Jak przekonuje, wielu go posłuchało i – poza działaniem Ducha Świętego – można to tłumaczyć jedynie tym, że widzieli w nim kogoś bliskiego, wiarygodnego.

 

Misja 2: powrócić do „realu”

– Gdy człowiek zamyka się w wirtualnym świecie, to tak, jakby odciął sobie dopływ tlenu – mówi ks. Piotr. Dlatego przede wszystkim sam stara się dbać o swój rozwój duchowy. – Bez modlitwy i sakramentu pokuty nie wyobrażam sobie tej działalności – zapewnia i dodaje: – Mam swoje obowiązki względem Kościoła, moich najbliższych – taty, który ma 79 lat, i siebie samego. Nie mogę tego zaniedbywać – podkreśla. Dlatego często prosi o pomoc poznanych w sieci katolików.

 

- Udało mi się nawiązać kontakt z wiernymi z Wietnamu, Indonezji, Malezji, Stanów Zjednoczonych, Argentyny, Brazylii i Chile – dzieli się swoją radością. Najciekawsze jest to, że korzystając z internetowych programów tłumaczących, koresponduje z nimi w ich ojczystych językach. To są aktywni katolicy świeccy, którzy podsyłają księdzu nowe cenne pomysły, jak głosić Jezusa, jak pobudzać innych do wiary. To są ludzie, którzy się modlą i są zmotywowani do tego, by dzielić się swoją wiarą.

 

Z ogromnym przejęciem opowiada, jak w czasie katechezy podłączył komputer do rzutnika multimedialnego, wpisał adres strony i połączył się z Sandym – 24-letnim chrześcijaninem z Indonezji. Poprosił go, by przed uczniami złożył świadectwo wiary. – Kiedy napisał w języku angielskim kilka zdań, uczniowie byli pod wrażeniem. Zobaczyli i usłyszeli młodego człowieka, żyjącego w świecie muzułmańskim, który z dynamizmem i radością opowiadał o swojej wierze w Chrystusa – wspomina.

 

Jak na dobrego misjonarza przystało, ks. Piotr propaguje w sieci modlitwę (szczególnie różańcową). – Okazało się, że wszyscy kochają Różaniec – mówi. – Zaproponowałem więc swoim uczniom i parafianom, którzy tworzą kółka różańcowe, by zaprosili do tego dzieła obcokrajowców. W ten sposób w poszczególnych różach, poza Polakami, są osoby z Malezji, Indonezji czy Wietnamu. Modlimy się za siebie nawzajem.

 

Marzeniem ks. Piotra jest założenie strony internetowej „Misje w sieci, czyli duchowy telefon zaufania”. Wprawdzie kilka osób zadeklarowało gotowość poświęcenia się temu dziełu, jednak wciąż brakuje psychologów, duszpasterzy, sióstr zakonnych, którzy chcieliby podjąć dyżury w wyznaczone dni, oraz informatyków, którzy pomogliby w moderowaniu strony. – Wierzę, że w Wielkim Poście 2010 r. będziemy już działać – mówi misjonarz i dodaje, że nie podda się, bo wystarczy, żeby dobrzy ludzie nic nie robili, a zło zatriumfuje. I ufa, że znajdą się dobrzy ludzie.

 

 

Ks. Rafał Kowalski

 

10 stycznia 2010


0 komentarzy

Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
PARTNERZY
Odszkodowania UK


Brak zbliajcyh si wydarze

Czterdziestu nowa płyta - Głowa na pół

Tramwaje we Wrocławiu

Autobusy we Wrocławiu

ARTYKUŁY


KOMENTARZE 2 dni

Brak nowych komentarzy

LINKI 2 tygodnie

Brak nowych linków

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

Brak nowych mediów

DokuWiki 14 dni

No new items

Katalog ogłoszeń 2 tygodnie

Brak nowych ogłoszeń
Arabic Bulgarian Catalan Chinese Simplified Chinese Traditional Croatian Czech Danish Dutch English Filipino Finnish French German Greek Hebrew Hindi Indonesian Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portugese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swedish Ukrainian Vietnamese